Wystawa pt. „Małopolska Karola Wojtyły – Jana Pawła II” ma na celu przygotowanie nas na jubileusz 100-lecia urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II. Na potrzeby wystawy nagrano 15 wywiadów, w których osoby będące świadkami życia, dzieła i świętości naszego Rodaka, dzielą się swymi wspomnieniami.

Odc. 15 - Dr Mieczysław Menżyński – autor ksiązki „Ojciec Święty w Tarnowie”; jako Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej działał w sztabie organizacyjnym odpowiedzialnym za przygotowanie pielgrzymki Jana Pawła II do Tarnowa 8-9.06.1987 roku

 

Związki Jana Pawła II z Tarnowem

Tarnów był bliski Janowi Pawłowi II ze względu na bliskie kontakty z biskupem Jerzym Ablewiczem – wspaniałym człowiekiem, bardzo lubionym w kręgu tarnowian. Zatem te kontakty były znacznie wcześniej, aniżeli oficjalne wizyty Ojca Świętego jako głowy Kościoła katolickiego. Z tego co wiem, to miał tu wielu przyjaciół wśród księży, mam tu na myśli m.in. ks. Kazimierza Kosa. Kontaktował się również ze wspominanym już biskupem Ablewiczem. Te przyjazdy były częste – tak mi się wydawało – dlatego, że nie raz, gdzieś po przeciekach jakiejś notki, były informacje, że Jan Paweł II (a wówczas biskup krakowski) bywał tutaj w sąsiednim województwie.

Szczególnie te kontakty się nasiliły jak Tarnów był już miastem wojewódzkim – te kontakty stały się częstsze. Mogę natomiast szerzej powiedzieć o tych wizytach, w których bezpośrednio uczestniczyłem, a więc na Błoniach krakowskich przy pierwszej wizycie Jana Pawła II w Polsce. I przy drugiej, wówczas z pewnej odległości mogłem wysłuchiwać wspaniałych kazań. No i później biec za papa mobile, żeby go pozdrowić z mniejszej już odległości. W ten czas jeszcze nie przypuszczałem, że za parę lat – w czasie trzeciej wizyty – będę mógł uścisnąć dłoń wielkiego papieża Polaka. Chwile niezapomniane dla mnie do dziś tym bardziej, że pamiętam jego wspaniałe spojrzenie z powitania i pożegnania na ziemi tarnowskiej. To jest coś nie do opisania, coś wzruszającego. A poza tym zostawił – mówię już o trzeciej wizycie – wspaniałe pamiątki, które chciałem też pokazać. To najcenniejsze pamiątki, jakie posiadam w swoim archiwum.

Jan Paweł II miał ten kontakt taki bezpośredni. Chciałem powiedzieć, że on przyjmował przyjaciół u siebie, przyjmował wielu dostojników Kościoła. Ale ta bezpośredniość, szczególnie w stosunku do Polaków, była zdumiewająca – piękna i radosna.

 

Wyzwanie logistyczne

Do trzeciej wizyty Jana Pawła II w Ojczyźnie były olbrzymie przygotowania dlatego, że ta decyzja o wizycie w Tarnowie – już w ten czas w mieście wojewódzkim – zapadła na niecałe sześć miesięcy przed przyjazdem. Okres przygotowawczy był bardzo krótki, a multum prac do zrobienia, zatem należało z dużym zapałem do tego się zabrać, żeby tą dużą imprezę dobrze zorganizować. Trzeba powiedzieć, że to był ogrom pracy: logistycznej i takiej organizacyjnej dlatego, że trzeba było tę ilość ludzi, której myśmy się spodziewali, gdzieś pomieścić. Był stadion Unii Tarnów, ale to wszystko za małe w stosunku do naszych przewidywań, co do tego, ile osób miało przybyć. Oczywiście ilość osób była później różnie podawana – z tego, co wiem, ze źródeł miarodajnych, było to około 2 milionów. Przybywali z całej Polski i nie tylko, bo również z krajów ościennych, ale także i zza Oceanu m.in. Polonia amerykańska.

To był ogrom ludzi i trzeba było gdzieś tę masę pomieści – zapewnić dojazd, parkowanie samochodu, opiekę medyczną i różne inne np. sanitaria. W tym ogromie prac uczestniczyli społecznicy, którzy chętnie się zgłosili do pomocy, ale również zawodowi pracownicy, którzy chcieli w tym uczestniczyć, albo byli organizacyjnie przydzieleni do tych prac.

Myśmy, jako administracja miasta Tarnowa, chcieli zapobiegać jakimś potknięciom. Chcieliśmy, żeby to wypadło jak najlepiej – takie mieliśmy ambicje. Po tylu latach można stwierdzić, że nam się to udało, ale dzięki olbrzymiemu wysiłkowi wielu ludzi chętnych do obsługi i do pomocy.

To była duża sprawa. O ile samo dojście tłumu ludzi było w jakiś sposób rozłożone w czasie – kłopotliwe było rozejście, bo msza kończy się w danym momencie i wówczas masa ludzi uderza w różne kierunki. To był olbrzymi wkład pracy – w jaki sposób to zorganizować, żeby nie zakorkować całego miasta, bo to trzeba było uruchomić nie tylko samochody, również kolej i wiele innych środków komunikacji. Już nie mówiąc o służbie zdrowia, gdzie też było to zorganizowane w sposób znakomity. Ta ilość osób uczestniczących – to można by kilka tysięcy osób obsłużyć.

Był jeszcze jeden problem. W przeddzień tej wizyty padał straszny deszcz. Myśmy to zrobili tutaj na swoich tarnowskich Błoniach, ale dla ludzi chętnych obejrzenia Jana Pawła II i chęci jego pozdrowienia, to nie miało znaczenia – brnęli w tym błocie po to, żeby się znaleźć na tym placu. Z tego powodu był nieco krótszy objazd samochodu papieskiego między wyznaczonymi sektorami, bo w wielu miejscach można było się po prostu zakopać w błocie i nie ruszyć dalej. Ale to wszystko było później wynagrodzone – ten czas zaoszczędzony Ojciec Święty w jakiś sposób wykorzystał już w takich humoreskowych rozważaniach po to, żeby zmieścić się w tym czasie, bo wiadomo, że program był napięty i trzeba się go było trzymać.

 

Przebieg papieskiej wizyty

Trzecia wizyta miała miejsce w dniach 9-10 czerwca. Ojciec Święty przyleciał 9 czerwca w godzinach wieczornych z Lublina, zgodnie z przyjętą trasą, a następnego dnia w granicach godz. 16 poleciał do Krakowa. To był ten czas, który tutaj był wypełniony, już nie mówię o tym, że podobnie jak w Krakowie na ul. Franciszkańskiej, tutaj w pałacu biskupim też w oknie był Jan Paweł II i pozdrawiał młodzież, która na ulicy, w tej chwili Mościckiego, czekała. Też przedłużali ten okres pobytu w ten sposób, że nie chcieli go puścić do spania. On w sposób żartobliwy, podobnie jak w Krakowie, miał ten dialog z młodzieżą i w końcu po wymianie słów poszedł wreszcie spać, żeby odpocząć i na drugi dzień mieć siły do ciężkiej pracy z jego strony.

Tarnów i cała diecezja, warto podkreślić, wydała wielu wspaniałych księży, największy plon jest tu w rejonie tarnowskiej ziemi... Druga sprawa, że w czasie papieskiej wizyty miało miejsce wyświęcenie Karoliny Kózki – wielkie wydarzenie Kościoła tarnowskiego. Wiadomo, w jakich okolicznościach zginęła, ale to też był duży plus dla ziemi tarnowskiej, który też decydował o wizycie. No i przede wszystkim to było też zakończenie kongresu eucharystycznego i jeszcze jeden element decydujący o tym, że Tarnów znalazł się na tej trasie, czyli spotkanie z rolnikami. To było jedyne z dotychczasowych spotkań z rolnikami – przyjechało ich mnóstwo z całej Polski. Oni szczególnie go uwielbiali, w swoim stylu oczywiście, jako chłopi i rolnicy. Tu był zjazd chłopów z całej Polski. Z resztą w homilii, jaką papież wygłosił w tym czasie wiele słów kierował do tych, którzy obrabiają tę ziemię polską.

Pożegnanie było, można powiedzieć, z płaczem. Tak się złożyło, że akurat jak ruszyły helikoptery do góry – lunął deszcz. On jeszcze zrobił rundę nad stadionem Unii Tarnów, też pozdrawiał przez swoje okienko, a z ziemi pozdrawiał go jeszcze tłum pielgrzymów. Było osiem helikopterów przy przylocie i odlocie – stąd około godziny 16 poleciał do Krakowa.

Później, jak wiadomo, jest okres podsumowań: czy nam to wyszło czy nie? Były też podziękowania od arcybiskupa Ablewicza dla całego sztabu. Ale to już są takie rozprężone chwile – tutaj jakiegoś większego znaczenia nie było (w sensie takich emocjonalnych przeżyć).

 

Oprac. Marta Burghardt


Publikacja towarzysząca wystawie realizowanej w ramach projektu pt. „5 scen kulturowych Małopolski Karola Wojtyły - Jana Pawła II” - projekt współfinansowany w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020”, Oś 6: Dziedzictwo regionalne, Poddziałanie 6.1.3 Rozwój instytucji kultury oraz udostępnianie dziedzictwa kulturowego.

EFRR kolor 300dpi